w

Dawanie przecieków z LoLa bywa kosztowne. Gracz w sumie zapłacił kilkadziesiąt tysięcy kar

Doinb

Profesjonalny gracz słynący z przecieku informacji zdradza, ile kosztowały go za to kary.


Kim “Doinb” Tae-sang to profesjonalny i utytułowany gracz drużyny LNG Esports, którego zna praktycznie każdy interesujący się e-sportem. Jego umiejętności pozwoliły mu na zajęcie pierwszego miejsca w lidze LPL i zdobycie kilku ważnych tytułów najlepszego gracza.

To jednak nie wszystko, z czego jest znany. Podobnie, jak Jankos, Doinb również lubi zdradzać informacje przed ich oficjalną premierą. Otrzymał on więc kilka kar, a od 2019 utracił sporą ilość gotówki.

Doinb zdradza wysokość kary

Każdy profesjonalny gracz ma podpisane nie tylko umowy, ale również NDA – umowę o zachowaniu poufności. Oznacza to, że zdradzenie informacji, które nie powinny ujrzeć światła dziennego, może wiązać się z koniecznością zapłacenia kary. Chociaż zazwyczaj każdy jej dotrzymuje, to okazuje się, że niektórzy mają z tym mały problem.

Jedną z takich osób jest właśnie Kim “Doinb” Tae-sang. Tym razem zdradził on datę rozpoczęcia się letniego splitu i kosztowało go 50 000 RMB, czyli waluty chińskiej Renminbi. W przeliczeniu jest to około 7480 dolarów lub 32 tysiące złotych. To jednak nie wszystko. W poprzednim miesiącu jego pensja uszczuplona została o prawie 9000 dolarów, również z tego samego powodu. 9 tysięcy dolarów to 38 tysięcy złotych.

Łącznie od 2019 roku za przecieki zapłacił setki tysięcy RMB, czyli nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Chociaż gracz zarabia zapewne zdecydowanie więcej, to jednak taką kwotę mógł przeznaczyć na coś innego i jego portfel w jakimś stopniu ucierpiał.

Jednak jak widać, wcale się tym nie przejmuje i mówiąc to, wciąż się śmieje. Być może ujawnianie informacji sprawia mu dużo radości, że może ucieszyć swoich fanów i powiedzieć im nieco więcej. Kto wie, ile jeszcze przecieków wypłynie od tego gracza.

Komentujący wypowiedź śmieją się, że gdyby te same zasady panowały w Europie, to ten, żeby zapłacić wszystkie kary, musiałby zbierać ziemniaki. Powstała nawet przeróbka zdjęcia z tego zajęcia, gdzie to fotografii doklejono twarz Marcina.

Można zauważyć, że, profesjonaliści konkurują ze sobą nie tylko podczas meczów w League of Legends, ale i poza nimi. Te drugie “zawody” chyba nie do końca podobają się Riotowi.