w

Idealny przykład, by się niepotrzebnie nie nakręcać. To zapowiadany “Sneak Peek” Overwatch 2

Słowa Blizzarda zawsze trzeba było traktować z przymrużeniem oka, a ekscytację Jeffa Kaplana dzielić przynajmniej przez dwa.


Gracze Overwatcha od zawsze doszukiwali się w słowach i komunikatach Blizzarda jakichś dodatkowych, ukrytych znaczeń. Kiedyś miało to sens, bo deweloperzy rzeczywiście umieszczali w swoich zapowiedziach jakieś małe easter eggi czy podpowiedzi odnośnie tego, czego należy się spodziewać.

Overwatch się nie zmienił, ale cała komunikacja wokół niego już tak. Trudno nawet powiedzieć, że była to zmiana, bo po prostu zaprzestano tej komunikacji. Obecnie wszystko sprowadza się do języka korporacyjnego, który dla prawdziwych “core” graczy może być mylący albo sprawiać, że ci będą się zupełnie niepotrzebnie ekscytować.

“Sneak Peek” Overwatch 2 w książce

Przykładem na to, że obecnie zwyczajnie trzeba czekać i nie sugerować się zbytnio tym, co mówi Blizzard, jest książka “Art of Overwatch, Volume 2”. Przy jej zapowiedzi Blizzard wspominał, że pojawi się w niej “Sneek Peek” Overwatch 2.

Gracze sami się napalili, że będzie to coś więcej, coś ciekawego, jakieś dodatkowe informacje, smaczki. Wokół tych dwóch słów powstała cała historia, szczególnie że książka była kilkukrotnie przekładana. O tym pisze jeden z użytkowników Reddita o nicku “ZenofyMedia”.

We wpisie gracz wspomina, że nie zmieniono także nazwy McCree, choć zdaniem społeczności to właśnie to miało być powodem opóźnień. W każdym razie “sneek peak” wygląda tak:

Czy jest tu coś, czego gracze by nie wiedzieli albo co by ich zaskoczyło? Nie, ale nikt nie obiecywał, że coś takiego się pojawi. To społeczność sama się nakręciła, że warto czekać. Tej aury tajemniczości dodawały przesunięcia.

Wnioski? Na ten moment warto zwyczajnie czekać, może nie ekscytować się słowami Blizzarda, a na przecieki patrzeć z przymrużeniem oka.