Dzordzo dostał kupony do skrzynki. Poszedł do McDonald’s robić dym

Dzordzo, postać naprawdę dobrze znana w polskiej przestrzeni internetowej nie ma lekko. Widzowie co chwile podjeżdżają pod jego blok, uprzykrzając życie...
Zebrane informacje sugerują jednak, że cała sytuacja była dość zwyczajna. „Nie widziałem w tym nic szczególnego” – powiedział jeden z obserwatorów. Dyskusja w sieci ma raczej spokojny charakter. Relacje z wydarzenia zaczęły pojawiać się w mediach społecznościowych jeszcze tego samego dnia. Wiele osób zwróciło uwagę na drobne elementy, które wcześniej mogły umknąć. „Z perspektywy uczestników nie było w tym nic niezwykłego.”








