w

Jak Amadeusz Ferrari i trener Bonusa BGC komentują wczorajszy nokaut przed samą galą High League?

Wczoraj podczas różnego rodzaju wywiadów doszło do dość kontrowersyjnej sytuacji. Amadeusz Ferrari wdał się w “bójkę” z trenerem Bonusa BGC.


Można spokojnie powiedzieć, że High League wczoraj poddymiło. Nie tylko ze względu na “oryginalny” występ Ewy Brodnickiej i Masti, ale także przede wszystkim przez nokaut, jaki zaserwował Amadeusz Ferrari trenerowi Bonusa BGC.

Raczej nikt się nie spodziewał, że taka akcja będzie miała w ogóle miejsce. Zostało to uchwycone przez kilka różnych kanałów, które w tym czasie przeprowadzały swoje wywiady z zawodnikami. Nagranie widzieli już chyba wszyscy:

Klip: KOLOSEUM na Youtube

Jak to komentują ludzie i sami “uczestnicy”?

Komentarzy w tej sprawie pojawiło się naprawdę wiele. Większość jednak nie mogła tego sensownie ocenić, bo mało kto widział całe zajście od początku. Wszyscy zorientowali się w tym, co się dzieje w momencie nokautu.

Jak to komentuje Amadeusz Ferrari?

“Przyszedł pytać mnie o walkę, zaczął kłamać, gadać jakieś głupoty, mówić, że chce ze mną walczyć nawet na gołe pięści. No aż w końcu mu powiedziałem, żeby spier**lał i uderzył mnie. No więc, zaczęliśmy się bić i ile to zajęło, 3 sekundy i poszedł ciężki nokaut.”

Ferrari najbardziej się martwi, że uderzył swoją operowaną ręką, przez co może nie zawalczyć na następnej gali.

“Sparowałem z nim kiedyś i później wraz z trenerami kłamał przed kamerami, że wygrał, kopnął mnie podczas sparingu bokserskiego. Jak go podłączyłem to wymyślił, że uderzyłem go łokciem, później zaczęliśmy sparować dalej, znowu mnie kopnął, poje**ni.”

WYWIAD NA KANALE MMAPLtv

W tym wszystkim największe kontrowersje wywołał nawet nie nokaut, a kopnięcie. Jak to tłumaczy Amadeusz?

“Nie, nie, nie. Najpierw sobie myślałem, że go kopnę, ale później tak delikatnie przytrzymałem jego głowę stopą, żeby… Nie wstawaj się bić dalej, bo kopnę, ale wolałbym nie kopać, bo możliwe, że bym go wtedy odesłał na drugą stronę świata, bo widziałeś, podnosił się…”

Z wywiadu wynika, że to nie Ferrari pierwszy uderzył. O całej tej sprawie wypowiedział się też chociażby Bonus BGC, który choć wspomina, że to nie jego sprawa, to nie ma wątpliwości, że trener tak tego nie zostawi.

“(…) leżącego się nie kopie, bo mówię, za to spotka go na pewno kara i nie chodzi o to, że ja mu coś zrobię, ale na pewno Eryk jest tak zawzięty, że będzie go po całej Polsce szukał. Ja znam Eryka, znam mojego trenera, on będzie jeździł i od jutra, jak skończy się gala, to Amadeusz nie będzie miał życia (…)”  – fragment wywiadu z Mateuszem Kaniowskim.

Trener Bonusa BGC, Eryk Bręczewski przeprosił wszystkich sportowców za swoje zachowanie, oprócz tego mówi:

“(…) wszedłem na wywiad, bo miałem z kolegą, czy pseudo kolegą niewyjaśnioną sytuację sprzed kilku lat, gdzie zostałem źle potraktowany przez… Podczas treningu, gdzie mu pomagaliśmy przygotowywać się do gali, tam go znokautowałem, wszystkim mówi, że jest inaczej, domagam się po prostu (…) Chcę udowodnić po prostu, że to ja jestem górą jako sportowiec prawdziwy, a nie, że ten farmazoniasz za przeproszeniem wszędzie rozpowiada, że mnie pobił (…)”

“(…) podszedł do mnie głową, ja uderzyłem od razu z liścia tak zwanego. On mi oddał cios, ja mu oddałem dwa ciosy, była wymiana, szarpanina, nie wiem czy dostałem cios, czy się poślizgnąłem tutaj przez podłoże i on się zachował nieelegancko, bez zasad, kopnął mnie na ziemi (…)”

Trener Bonusa miał później szukać Amadeusza na parkingu, bo jak sam mówi, chciał się zachować, jak facet i go “rozje**ać”.