w

“Riot pokazuje Valve, jak to się robi”. Fala banów za używanie cheatów zaledwie 3 dni po zgłoszeniach

Vanguard miał całkowicie pozbyć się problemu cheatowania w grze Riotu. Jak to wyszło?


Gracze Valoranta naprawdę nie mogli narzekać na ilość cheaterów. Riot odrobił pracę domową i po wielu kontrowersjach okazało się, że tak głębokie zaszycie Vanguarda na komputerach graczy przyniosło zamierzony skutek.

Od samej premiery tak naprawdę nie było słychać o cheaterach. Ci znaleźli jednak sposób na obejście antycheata i serwery zostały zalane osobami strzelającymi same headshoty.

Riot interweniuje i już zaczyna banować

To pierwszy tak duży test dla Riotu. Nawet znane osoby zaczęły ostrzegać przed graniem rankedów ze względu na zwiększoną ilość cheaterów.

Co na to Riot? Na Reddicie od razu pojawiła się informacja od deweloperów, że już zaczynają działać.

I rzeczywiście – na Discordach poświęconym oprogramowaniu do oszukiwania pojawiło się wiele wpisów o tym, że cheaty stały się wykrywalne. Vanguard zaczął masowe banowanie.

Czy można to nazwać wielkim sukcesem? Na to jeszcze za wcześnie, ale jak komentują gracze, widać tutaj ogromną różnicę pomiędzy Valorantem a CS:GO. Valve nadal uważa, że większość meczów odbywa się bez cheaterów, natomiast w Valorancie nawet mała fala oszustów sprawiła, że od razu podjęto działania i rozpoczęto masowe banowanie.