w

Dlaczego przepustki w League of Legends sprawiają, że gracze są wypaleni?

Czy przepustka w League of Legends może działać negatywnie? Choć z założenia powinna motywować do gry, to efekt może być zupełnie odwrotny. Dlaczego?


Wszelkiego rodzaju przepustki/battle passy w grach mają bardzo podobne założenia – gracz płaci za dostęp do dodatkowych misji czy zawartości, które musi wygrindować w określonym czasie. W wielu grach system polega na zdobywaniu poziomów np. 100, a każdy z nich nabijać można dziennymi misjami. Co kilka lub kilkanaście poziomów posiadacz przepustki otrzymuje unikatową skórkę (dla danego eventu), punkty doświadczenia, ramki, zmienione kwestie bohaterów, motywy muzyczne itd. (np. Apex Legends, Paladins). Istnieją także przepustki na zasadzie takiej, jak w League of Legends – dostęp do eventowego sklepu, w którym można wymienić zebrane tokeny na różne skórki i dodatki, które często nie będą już dostępne po zakończeniu eventu. Dlaczego taki system może być szkodliwy?

Ciemna strona przepustek w League of Legends

Przepustki w League of Legends działają tak naprawdę w nieskończoność. Zasadza jest prosta: czym więcej grasz, tym więcej tokenów dostaniesz. Więcej tokenów, to więcej odblokowanej zawartości. A taka wizja może uzależniać.

Dodatkową motywacją jest fakt, że przepustka nie była darmowa. Gracze podświadomie czują, że muszą ją wykorzystać, ponieważ pojawia się myśl „zapłaciłem, więc powinienem grać, inaczej zmarnują się moje pieniądze”.

Wiadomo, to zjawisko nie musi dotyczyć każdego, jednak to, że nie trafia się to konkretnej osobie, nie znaczy, że problem nie istnieje. Wielu graczy zauważyło, że w czasie przepustek zaczynają grać tylko po to, by nabijać tokeny, a nie dlatego, że gra sama w sobie ich cieszy. Jeden z takich graczy napisał:

Najlepszym sposobem na wypalenie się w League of Legends jest zakup przepustki. Obejmuje to Ligę, ale także wiele innych gier z podobnym systemem. Po zdobyciu Prestiżowego Tresha musiałem przestać grać na kilka miesięcy. Po powrocie zacząłem grindować dla zdobycia Prestiżowej Senny. Od tamtej pory nie grałem. System przepustek to świetny sposób na zniszczenie zainteresowania samą grą. Głównym powodem jest to, że czujesz, że musisz grać w daną grę, nawet jeśli akurat nie masz ochoty. Chcesz pograć w coś innego? Ale przecież masz jeszcze 300 tokenów do wbicia, bo inaczej nie zdobędziesz upragnionej skórki.

To nie dotyczy wyłącznie League of Legends. System polegający na grindowaniu wypala graczy w wielu tytułach.

ZOBACZ – Czy efekt Kruchości nakładany przez Ornna powinien zostać zmieniony?

Inny gracz napisał:

Dokładnie tak jest. Nie mam pojęcia, dlaczego ludzie lubią takie przepustki. To działa na zasadzie „zapłacę teraz i mam nadzieję, że faktycznie uda mi się odblokować wszystko”. To jest gorsze niż zwykła mikrotransakcja.

Jak można się domyślić, twórcy konstruują przepustkę tak, by zawartość sklepów czy misji była atrakcyjna i przede wszystkim obszerna. Tak, by niezależnie od tego czy gra się 1 czy 10 gier dziennie – zawsze znalazłoby się coś do odblokowania. Ostatecznie odblokowanie wszystkiego jest niemożliwe (szczególnie, że niektóre przedmioty są powtarzalne), ale masa graczy wpada w ciąg gier i wierzy, że poświęcając na to jeszcze więcej czasu, będzie bardziej na plus.

Jeden z komentujących temat, próbując obronić przepustek, uznał, że polegają one na „odzyskiwaniu pieniędzy zainwestowanych w przepustkę”. Coś w tym jest – gracz płaci za sam zakup, a potem otrzymuje różne treści i czuje, że pieniądze się zwróciły. Jednak to, co uznane jest za zaletę, może być największą wadą. Taki system uzależnia i twórcy gier doskonale to widzą.

Istnieją sytuacje, że gracze zamiast pomyśleć o tym, że czeka ich wiele fajnych gier i miło spędzony czas, zaczynają obliczać ile gier muszą zagrać, by odblokować jeden czy drugi skin. Analizują ile dokładnie meczów przed nimi, by dana przepustka się zwróciła. Zaczyna liczyć się ilość, a nie dobra zabawa.

ZOBACZ – Kto z bohaterów League of Legends najlepiej radzi sobie na One For All?

Pojawia się również inny dość istotny argument – przepustka w League of Legends jest zwyczajnie słaba. Dlaczego gracze tak uważają? Powodów jest kilka.

Pierwszym powodem jest to, że w wielu grach przepustka oferuje zdobycie waluty, którą można wydać na cokolwiek się chce. Dowolny skin w sklepie, dowolną ikonkę, ramkę czy nawet kolejną przepustkę w innym czasie. Taki typ przepustek można spotkać m.in. w Fortnite czy Paladins.

Przykład karnetu bojowego w Fortnite
Przepustka w Fortnite kosztuje 950 V-Dolców. Za wykonanie wszystkich zadań gracz otrzyma 1500 V-Dolców.

Gracze zauważyli również, że np. w Apex Legends podczas przepustki można dostać kilka skórek, w tym epickich i legendarnych. 3 skórki do postaci + skin do broni dostaje się już na starcie po zakupieniu przepustki. Później odblokowuje się nie tylko konkretne skiny, ale także pakiety z losową zawartością (odpowiednik orbów w League of Legends), ramki, tła, zawieszki do broni i walutę premium.

W skrócie posiadacz przepustki zawsze otrzyma unikatowe (w pewnym sensie „prestiżowe”) skiny i dodatki powiązane z eventem, ale także wiele innej treści.

ZOBACZ – Koncepty skórki Pajama Guardian Cosplay Urgota

Aktualna przepustka w Apex Legends

Kocham systemy, w których nie dość, że możesz w łatwy sposób wbić maksymalny poziom, to jeszcze dostajesz walutę premium i możesz odblokować kolejny karnet za darmo.

Warto podkreślić, że to, że przepustka potrafi wypalić wielu graczy, nie oznacza, że nie ma takich, których zmotywuje. Przedstawienie przepustek bojowych jako elementu uzależniającego to tylko jeden z punktów widzenia i nikt nie twierdzi, że takie zjawisko dotyczy całej społeczność. Osoby, które łatwo uzależniają się od gier i są zaślepione grindowaniem mogą w łatwy sposób zapomnieć o przyjemności z gry. Czasem warto przerwać i zastanowić się, czy wyszukiwanie kolejnego meczu wynika ze szczerej chęci do gry czy tylko z poczucia obowiązku.

DołączObserwuj
Więcej z League of Legends