w

Ten gracz Pokemon GO został obrażony w realnym życiu za granie w tytuł od Niantic. Co się stało?

Jeden z graczy zgłosił nieprzyjemną sytuację z realnego życia. Obcemu nie pasowało to, że gra w Pokemon GO.


Pokemon GO to tytuł, który kojarzy się ludziom raczej pozytywnie – z wychodzeniem na spacery, spotykaniem znajomych, polepszaniem kondycji fizycznej i tak dalej. Pojawiło się wiele opowieści o tym, jak tytuł od Niantic sprawił, że ktoś schudł sporo kilogramów i dzięki temu poprawił się jego stan zdrowia. Inni chwalili się, że grają razem z drugą połówką lub łapią Pokemony ze swoimi dziećmi.

Niestety nie zawsze jest tak kolorowo. Pojawiały się też artykuły o różnych nieprzyjemnych zajściach. Nie brakowało też interwencji policji, ponieważ zdarzało się, że gracze pobili się lub chcieli to zrobić, ponieważ jeden z nich odbił Gyma drugiemu.

Tym razem nie chodzi jednak o sprzeczkę pomiędzy fanami tytułu, ale sytuację, w której jeden z graczy trafił na kogoś, komu granie w Pokemon GO mocno przeszkadzało.

Krytyka za grę w Pokemon GO

Jeden z graczy napisał na Reddicie, że szuka pocieszenia po ostatniej nieprzyjemnej sytuacji z realnego życia. Jak uznał w tytule posta – został zaatakowany przez obcą osobę podczas grania. Nie chodzi tutaj o rękoczyny, ale atak słowny, który został w jego głowie na długo.

Pomyślałem, że jesteście najlepszymi osobami, by wam o tym napisać, ponieważ jestem pewien, że niektórzy z was mieli do czynienia z czymś takim wcześniej.

Okolica, w której mieszkam, nie jest przystępna dla Pokemon GO. Nie ma tu Gymów, PokeStopów i mało kiedy pojawiają się jakieś Pokemony. Dlatego chodzę do pobliskiej dzielnicy. Jest tam o wiele więcej aktywności. Zwykle raz dziennie przejeżdżam tamtą okolicą, by zebrać przedmioty z PokeStopów.

Dzisiaj jedna z osób mieszkających w sąsiedztwie podeszła do mojego samochodu i oskarżyła mnie o bycie „podejrzanym”, co całkowicie rozumiem. Powiedziałem jej, że nie obserwuję okolicy, a jestem tu jedynie po to, by grać w Pokemon GO i mieszkam po drugiej stronie ulicy. Ta osoba odpowiedziała, że „to gra sprzed kilku lat i teraz nikt w nią nie gra”, po czym kontynuowała, że moje zachowanie jest podejrzane. Kazała mi wynosić się i więcej nie wracać do dzielnicy. 

Planuję kontynuować moje granie w tych okolicach. Wiem, że to jakaś randomowa osoba, która nie jest nikim ważnym, by mówić mi, co mam robić. Ale chyba potrzebuję dodatkowego zapewnienia, że nie jestem w błędzie. 

Społeczność zrozumiała, dlaczego autor czuje się niekomfortowo przez takie wydarzenie. W przeszłości pojawiały się historie, gdy ktoś został oskarżony o „obserwowanie dzieci”, ponieważ kręcił się obok placu zabaw i łapał tam Pokemony.

Zdarzyło się nawet, że na Reddicie opisano sytuacje, jak zaniepokojeni rodzice wezwali policję i gracz musiał tłumaczyć się, z jakiego powodu krąży od jakiegoś czasu po okolicy. Komentujący wsparli autor wpisu, pisząc, że nie powinien przejmować się przypadkową osobą, która nie ma prawa wyganiać go z publicznego miejsca.

DołączObserwuj
Więcej z Pokemon Go