w

Gracz Pokemon GO trafił na błąd, który sprawiał, że nie dało się złapać żadnego stworka

Jeden z fanów Pokemon GO napotkał dziwny bug, który sprawiał, że wszystkie spotkane Pokemony uciekały przed nim.


Nie ma nic bardziej denerwującego niż uciekające stworki. Gracze nierzadko poświęcają masę PokeBalli czy owoców, by złapać upragniony okaz, a ten ostatecznie i tak ucieka. Nic się wtedy nie da zrobić – trzeba pogodzić się z porażką.

Niektórych frustruje fakt, że w Pokemon GO każdy występujący dziko stworek ma pewien procent szansy na ucieczkę przed schwytaniem. Nie musi być to żaden unikatowy gatunek, nawet najzwyklejszy Bidoof, Rattata czy Pidove mogą wyskoczyć z PokeBalla i zniknąć z ekranu. Wszystko zależy od RNG i tego, czy dany gracz ma szczęście.

Pewien użytkownik Reddita niestety go nie miał, ponieważ każdy napotkany przez niego Pokemon uciekał przed złapaniem. Gracz nie wiedział, co się stało, więc poinformował o tym resztę społeczności.

Dziwny błąd czy ogromny pech?

Niantic wprowadziło do gry różne ograniczenia, które sprawiają, że podczas jazdy rowerem czy samochodem pojawia się komunikat o zbyt szybkim poruszaniu – po tej informacji łapanie okolicznych stworków jest niemożliwe, ponieważ te będą zawsze uciekać. Czasami jednak komunikat pojawia się w wyniku błędu GPS. Gracz, który go widzi, wcale nie jedzie samochodem, a mimo to ma utrudnione łapanie Pokemonów.

Użytkownik Reddita – Formanz – podzielił się swoim pechem ze społecznością gry. Przez 10 minut spaceru gracz obserwował ucieczkę każdego napotkanego Pokemona.

W komentarzach sugerowano, że być może autor wpisu poruszał się samochodem, rowerem lub po prostu cheatował i nie chce się do tego przyznać.

Autor napisał krótkie sprostowanie:

Informacja dla osób z komentarzy, by nie powielać niepotrzebnych sugestii: szedłem na własnych nogach, żeby zagłosować w naszych wyborach regionalnych (około 200-600 metrów). Nigdy nawet nie pomyślałem o używaniu telefonu podczas jazdy autem – to super nieodpowiedzialne! Nie jestem cheaterem, tylko facetem, który chce „złapać je wszystkie” i gra w Pokemon GO po 20 minut dziennie. 

Ponieważ naprawdę mało prawdopodobne jest to, że gracz miał aż takiego pecha, że dosłownie wszystkie napotkane stworki mu uciekły, społeczność doszukiwała się innego wyjaśnienia. Uznano, że najprawdopodobniej był to znany glitch GPSa, który sprawia, że gra myśli, że dana osoba porusza się znacznie szybciej niż w rzeczywistości.

Często zdarza się to, gdy użytkownik zaczyna rozgrywkę po podróży samochodem lub autobusem. Jednak autor posta twierdził, że nie włączał aplikacji podczas jazdy autem, a jedynie czasem uruchomił ją w pociągu czy autobusie.

Na szczęście problem ustąpił po kilkunastu minutach, jednak niesmak pozostaje, ponieważ mimo wszystko gracz stracił wiele PokeBalli i owoców, by złapać choć jednego Pokemona podczas spaceru.

DołączObserwuj
Więcej z Pokemon Go